Ogrody natury...
Zakładki:
01. LEKTURA PRZY MUZYCE TYiJA
A rośliny są żywymi, oddychającymi i porozumiewającymi się istotami, wyposażonymi w osobowość i atrybuty duszy.darmowy hosting obrazków
AMARYLKOWATE (AMARYLLIDACEAE)
CHOROBY I SZKODNIKI
HIGIENA
KONTAKT
MAŁA ARCHITEKTURA
NA SKRÓTY
PRZYPISY
ROZMNAŻANIE ROŚLIN
darmowy hosting obrazków
UWAGA: TRUJĄ!...
WŁASNY PROJEKT OGRODU
WYBRAŃCY ! GWIAZDA PRAWDZIWA
Z wyjątkiem Afrodyty, nie istnieje na tym świecie nic piękniejszego niż kwiat i nic bardziej niezbędnego niż roślina.darmowy hosting obrazków
KWIATEK DLA FINETKI 2 (Custom) blogi ! TAWUŁKA NA BLOGA AKSAMITKA NA BLOGA 3 konkurs ! KASZTANOWIEC NA BLOGA

http://www.cyklamen.blox.pl

A to ci ziółko...

niedziela, 02 sierpnia 2009

W upalny, letni dzień pachnąca łąka, pełna kolorowych motyli i grających świerszczy, kusi, aby się położyć na chłodnej trawie. Może się jednak zdarzyć, że po takim miłym relaksie spotka nas przykra niespodzianka. Wkrótce w tych miejscach, których nie osłaniało ubranie pojawiają się przebarwienia o kształcie liści i łodyg różnych roślin. Zmiany te, utrzymujące się niekiedy przez kilka tygodni, a nawet miesięcy, są często trudne do wyleczenia.

Niektóre rośliny zawierają w swych tkankach związki chemiczne, uwrażliwiające naszą skórę na działanie promieni słonecznych, a konkretnie: ultrafioletowych. Szkodliwe substancje mogą się znajdować we włoskach pokrywających liść lub w tkankach głębiej położonych - wówczas przenoszą się na skórę człowieka po złamaniu albo zranieniu rośliny. Jeśli przez pewien czas ciało styka się z tymi substancjami, a później jest wystawione na słońce, u niektórych osób powstaje odczyn fototoksyczny, objawiający się zaczerwienieniem i swędzeniem naskórka lub jego zbrązowieniem albo też pojawieniem się pęcherzy. U osób szczególnie wrażliwych może dodatkowo wystąpić odczyn alergiczny: zmiany skórne tworzą się również na zakrytych częściach ciała. Jeśli zauważymy u siebie opisane wyżej objawy, nie wystawiajmy chorych miejsc na słońce i najlepiej udajmy się do lekarza.

Powodem powstania odczynów fototoksycznych są związki kumarynowe: hydroksykumaryny i furanokumaryny, zawarte w roślinach zaliczanych do rodzin: selerowatych, bobowatych, rutowatych, marzanowatych, kasztanowcowatych, psiankowatych, astrowatych, oliwkowatych oraz do traw. Ich przedstawicielami są m.in.: krwawnik pospolity, pasternak zwyczajny, barszcz zwyczajny, dzięgiel leśny, a także rośliny pochodzące z cieplejszych krajów a uprawiane często w ogrodach: ruta zwyczajna, arcydzięgiel litwor, dyptam jesionolistny, barszcz olbrzymi. Ostatni z wymienionych gatunków stał się głównym bohaterem artykułów publikowanych parę lat temu w wielu gazetach. Barszcz olbrzymi nie ma oczywiście aż tak demonicznych cech, jakie mu wówczas przypisywano, jednak musimy na niego bardzo uważać, gdyż u wrażliwych osób może wywołać silne uczulenie, zwłaszcza podczas upału: na słońcu związki kumarynowe wydzielają się w większych ilościach. Niewykluczone, że działanie fototoksyczne wykazują jeszcze inne gatunki, dotychczas dokładnie nie przebadane.

Pamiętajmy także o tym, że skóra staje się bardziej podatna na oparzenia słoneczne pod wpływem stosowania niektórych leków i ziół. Wystrzegajmy się zatem słońca, jesli zażywamy np. sulfonamidy albo antybiotyki, a także gdy pijemy napar z dziurawca, krwawnika, melisy czy rumianku. Dermatolodzy zalecają, aby latem ograniczyć stosowanie kosmetyków, ponieważ w skład wielu z nich wchodzą substancje zwiększające wrażliwość skóry na światło: np. olejek bergamotowy.

Właściwości fotouczulające niektórych substancji roślinnych są tak silne, że wykorzystuje się je w leczeniu bielactwa: choroby objawiającej się zanikiem pigmentu. Najbardziej znanym naturalnym lekiem jest sok z dziurawca.

***

Notka dodana do cyklu o roślinach trujących.

poniedziałek, 18 maja 2009
Chińska medycyna ludowa korzeń i ziele konwalii stosowała już w starożytności do leczenia schorzeń naczyniowo-sercowych (pod nazwą liń-lań). W Europie już w średniowieczu leki z konwalii stosowane były w chorobach serca, epilepsji i bólach. W XVI wieku napary z kwiatów konwalii majowej w wodzie stosowano w celu złagodzenia skazy moczanowej. Napary w winie stosowano dla poprawienia pamięci oraz łagodzenia stanów zapalnych oczu. Lekarstwa te ceniono tak, że nazywano je złotą wodą i trzymano w złotych lub srebrnych naczyniach. Tworzenie leków w czasach elżbietańskich traktowano jak praktyki iście magiczne. Jedna z recept Gerarda zaleca: Włóż kwiaty konwalii do szklanicy i postaw ją dokładnie zamkniętą na szczycie mrowiska na jeden miesiąc. Po tym czasie znajdziesz tam likwor, który użyty uciszy boleść spowodowaną przez podagrę. W Rosji sokiem z kłącza konwalii dziewczęta nacierały sobie policzki, aby nabrały rumieńców. W lecznictwie ludowym kłącza i jagody stosowano dawniej przy leczeniu padaczki, kwiatów używano jako środka przeczyszczającego, wewnętrznie zażywano ziele przeciw skurczom. Sproszkowane kwiaty w formie tabaki zażywane były przeciw chronicznym katarom i przeziębieniom. W XVIII wieku zanika stosowanie leków z konwalii, m.in. z powodu zmienności zawartości glikozydów (w efekcie zróżnicowanej skuteczności leczenia) oraz wyparcia tych leków jako nasercowych przez leki z naparstnicy. W 1838r. wykryto w konwalii dwa pierwsze glikozydy: konwalarynę i konwalamarynę. W 1867r. stwierdzono podobne działanie nasercowe konwalamaryny do glikozydów naparstnicy. Dopiero w 1929r. odkryto glikozyd konwalatoksynę, uznany za najważniejszy spośród tego typu związków występujących w konwalii. Odkrycia te spowodowały, że gatunek ten wrócił do użytkowania zielarskiego. Do naukowej medycyny europejskiej wprowadził konwalię profesor Siergiej Botkin w roku 1881. Obecnie uważa się, że konwalia jako surowiec jest lepiej tolerowana niż naparstnica i wywołuje mniej działań ubocznych.
Suszony kwiatostan konwalii (z prawej).

Surowcem zielarskim jest kwiatostan wraz z liśćmi: Inflorescentia Convallariae oraz samo ziele zbierane przed kwitnieniem: Herba Convallariae (Herba Liliorum convallium). Niektóre farmakopee uznają też za surowiec suszone lub świeże kwiaty i kłącza. Surowca używa się w stanie świeżym lub po wysuszeniu i rozdrobnieniu do produkcji nalewek. Nalewka z ziela konwalii Tinctura Convallariae titrata (w Polsce produkowana przez Herbapol) wchodzi w skład kropli nasercowych Cardiol, Cardiol C, Kelicardina, Neocardina, Guttae cardiaceae. Z ziela wytwarzane są także preparaty Convalatoxinum, Cardiosan i drażetki Convafort.

Glikozydy wykazują działanie nasercowe, ale i silnie (śmiertelnie) trujące przy przedawkowaniu. Konwalatoksyna wykazuje najsilniejsze działanie na mięsień sercowy spośród wszystkich znanych glikozydów, działa dziesięciokrotnie silniej od digitoksyny pozyskiwanej z naparstnicy. Wzmacnia siłę skurczy serca, zmniejszając równocześnie częstość skurczów mięśnia sercowego i zwalniając tętno oraz zwiększa pobudliwość mięśni komór serca. Stosowana jest w początkowych stadiach niewydolności krążenia. Preparaty konwalii podawane są w celu wzmocnienia pracy serca u osób w podeszłym wieku, przy lekkich zaburzeniach pracy serca na tle nerwicowym u kobiet w okresie menopauzalnym, w przewlekłym zespole płucno-sercowym, a także u osób cechujących się nadwrażliwością na inne preparaty nasercowe. Działa szybko, lecz krótko i nie kumuluje się. Glikozydy konwalii praktycznie nie wiążą się z białkami osocza (albuminami) i szybko ulegają wydaleniu z organizmu, w przeciwieństwie do innych glikozydów nasercowych. Konwalia ma również właściwości moczopędne i słabe uspokajające. Zwiększa przy tym wydzielanie soli sodowych i potasowych z moczem. Saponina konwalaryna działa łagodnie przeczyszczająco, drażniąc jednak śluzówkę żołądka. Esencja ze świeżego, kwitnącego ziela wykorzystywana jest w homeopatii. Konwalia stosowana jest również w leczeniu niewydolności krążenia w weterynarii w postaci leków homeopatycznych.

Zaleca się stosowanie wyłącznie preparatów gotowych, dostępnych w aptekach i ścisłe przestrzeganie sposobu dawkowania podanego w ulotce lub na opakowaniu. Stosowanie przetworów domowych jest niebezpieczne z powodu zmiennej zawartości związków czynnych w roślinie, co może prowadzić do zatrucia. Poza tym napary sporządzane w warunkach domowych są nietrwałe i niepewne w działaniu. Do produkcji preparatów dostępnych w aptekach stosuje się nalewkę konwalii majowej o mianowanej aktywności związków czynnych, przeliczanych na jednostki gołębie. Stosuje się także standardyzowany proszek zawierający 0,2% konwalatoksyny przyjmowany w trzech dawkach po 0,2 g. Wchłanianie konwalatoksyny z przewodu pokarmowego jest u ludzi bardzo słabe (ok. 10% dawki). Ze względu na brak zjawiska kumulacji, leki z konwalii mogą być stosowane przez długi okres. Ponieważ preparaty z konwalii cechują się znaczną różnicą między dawką leczniczą, a dawką toksyczną (tzw. duża rozpiętość terapeutyczna), dlatego nieznaczne przedawkowanie nie powoduje dostrzegalnych skutków ubocznych. Największa dawka jednorazowa wynosi 0,5 g, a dzienna 1,5 g.
Poza tym, że znaczne przedawkowanie leku może prowadzić do zatrucia, nie należy go stosować przy równoczesnym leczeniu glikozydami naparstnicy. Preparaty z konwalii są też przeciwwskazane przy miażdżycy naczyń wieńcowych, przy bloku serca przedsionkowo-komorowym i niedoborach potasu. Preparaty z konwalii nie powinny być zażywane przez osoby z uszkodzonymi nerkami lub wątrobą. Nie należy ich także łączyć z diuretykami, lekami hipotensyjnymi, kortykosterydami i preparatami wapniowymi.

Kwiaty można zbierać po dwóch latach, liście po 3–4 latach od rozpoczęcia uprawy. Surowiec zbiera się w początkowym okresie kwitnienia (ewentualnie liście mogą być zbierane przed zakwitnięciem) i suszy w temperaturze pokojowej lub w suszarniach w temperaturze 80–100°C. Nie należy pozyskiwać surowca mokrego. Podczas zbioru ścina się część nadziemną roślin na wysokości 4–5 cm. Zaleca się robienie przerw w zbiorze liści co dwa lata. Plon ziela na plantacjach w Polsce wynosi od 0,5 do 2,8 t/ha, zbiór ze stanowisk w lasach wynosi średnio około 5 kg/ha, maksymalnie 30 kg/ha.
Zbiór surowca ze stanowisk naturalnych wymaga zezwolenia wojewody w związku z ochroną gatunkową rośliny. Stwierdzono, że zbiór na stanowiskach naturalnych prowadzi do zakłóceń w rozwoju rośliny i procesach regulujących liczebność populacji. Przy zbiorze surowca w tym samym miejscu zalecane jest dokonywanie zbiorów w odstępach 2–3 letnich. Sugeruje się selektywne wycinanie pędów z największych skupisk roślin, z populacji o największej zawartości kardenolidów.

sobota, 28 marca 2009
 
 
Przypowieść głosi, że Helena, właśnie gdy zbierała oman, została porwana przez Parysa. Znalazło to prawdopodobnie odbicie w łacińskiej nazwie rośliny: helenium. Roślina była dobrze znana starożytnym Grekom i Rzymianom, którzy stosowali ją po długotrwałych biesiadach. W dawnych Chinach te rośliny o wielkich liściach były sadzone pod oknami uczonych, aby mogli słuchać muzyki deszczu.

Oman wielki (Inula helenium, nazwy ludowe: oman pospolity, oman prawy, łomian, dziewiosił, śnieżyczka, ang.: Alant) to mrozoodporna, mało znana bylina z rodziny astrowatych (Asteraceae). Jej polska nazwa botaniczna podkreśla wielkość rośliny, która dorasta od półtora do dwóch i pół metra. Posiada grubą, wełniście włochatą, żebrowaną, obłą i zieloną łodygę, wypełnioną białym, gąbczastym rdzeniem, u góry rozgałęzioną. Osadzone na długich ogonkach są na niej jajowate, ostro zakończone, niemal półmetrowe, zielone liście odziomkowe o grubo ząbkowanych brzegach i pokrytych szarym meszkiem spodach. Natomiast liście w górnej części łodygi są mniejsze, lancetowate, nierówno karbowane i prawie bez ogonków. Wytwarza liczne, jaskrawożółte, koszyczkowe kwiatostany typu wiecha, które pojawiają się późnym latem (VI-IX). Pojedynczy kwiat ma do 8 cm średnicy. Nasiona są maleńkie, brązowe, wydłużone, z krótką kitką lub włoskami na jednym końcu. Część podziemną stanowi rozgałęzione, silne, rogowate i pomarszczone, grube, bulwowate, ciemnobrązowe i aromatyczne kłącze oraz silny, żółtawobrunatny, walcowaty korzeń; posiadają one kremowy, jadalny miąższ o zapachu bananów. 
Mające zastosowanie w medycynie suszone korzenie omanu pachną fiołkami...
 
...zaś świeże - bananami. 
 
Pochodzi z części Europy i Azji Środkowej, gdzie występuje m.in. na wilgotnych pastwiskach i poboczach dróg, w świetlistych zaroślach, korytach potoków, na polanach, porębach, rowach, pod płotami i murami. W Polsce występuje jako zbieg z upraw (antropofit o statusie kenofitu) i rośnie dziko w wilgotnych zaroślach lub niższych położeniach górskich. Bywa uprawiany w ogrodach europejskich ze względu na zastosowanie w lecznictwie i cukiernictwie. U nas uprawiany jako roślina lecznicza.
Kwiatostany... 
 
...i owocostany. 

Korzenie omanu zawierają podobną do skrobi substancję, zwaną inuliną. Dzięki niej nadają się do kandyzowania. Surowcem leczniczym jest kłącze wraz korzeniem (Radix Inulae), zawierające takie czynne substancje, jak: inulina (43%), olejki eteryczne (helenina, 3,5%, polskie normy wymagają od surowca aptecznego co najmniej 1,8% olejku) zawierające seskwiterpenowe laktony, zwłaszcza alantolakton, fitosterole, sole mineralne (6%), alantopikrynę, stigmasterol, poliacetyleny, allantoinę, alantol (kamforowy związek), kwas alantolowy. Olejek zawarty w korzeniu omanu pobudza ruchy nabłonka rzęskowego dróg oddechowych, zwiększa czynność wydzielniczą błon śluzowych gardła i oskrzeli, ułatwiając usuwanie zalegającego tam śluzu. Składnik olejku, heleniną, wykazuje również działanie bakteriobójcze i ogranicza rozwój flory bakteryjnej w jelitach. Związki czynne omanu wchłaniają się łatwo z przewodu pokarmowego i docierają do wątroby, gdzie część z nich przedostaje się do żółci, a z nią przepływa przez drogi żółciowe do dwunastnicy i jest wydalana z kałem. Niewielka ilość tych związków przenika również do moczu i wywiera słabe działanie bakteriobójcze, natomiast tylko znikoma część przedostaje się do oskrzeli i płuc. Wyciągi omanu działają też odkażająco na skórę i błony śluzowe. Z własnościami bakteriobójczymi heleniny wiąże się działanie przeciwzapalne przetworów z korzenia omanu. Wyciągi z omanu zmniejszają ponadto napięcie mięśni gładkich jelit, zwłaszcza jeśli znajdują się one w stanie skurczu. Tym samym łagodzą bóle brzucha, ułatwiają odejście gazów i regulują wypróżnienia. Słabiej działają na drogi moczowe i nieznacznie zwiększają wydzielanie moczu. Działanie goryczkowe składników korzenia omanu, wzmagające wydzielanie soku żołądkowego, ma znaczenie niewielkie, podobnie jak własności przeciwpasożytnicze olejku eterycznego, obserwowane in vitro. Związki te, mające charakter laktonów, ulegają po części rozkładowi w alkalicznym środowisku jelita cienkiego albo ulegają resorpcji, wobec czego docierają do pasożytów w zbyt niskim stężeniu. W lecznictwie ludowym oman znajduje zastosowanie w zapaleniu nerek i dróg moczowych, a zwłaszcza pęcherza moczowego. Niekiedy podaje się wyciągi z korzenia omanu w zaburzeniach trawiennych, zwłaszcza w nieżycie żołądka i jelit, nudnościach i wymiotach, a nawet biegunkach. W medycynie chińskiej stosowany jest przy podobnych dolegliwościach oraz w robaczycy. Ma też właściwości żółciopędne i żółciotwórcze. Jest bogatym źródłem inuliny. Aktywne składniki kłącza i korzenia wchodzą w skład mieszanek ziołowych i syropów (Azarina, Poctosol). W starożytnym Rzymie uznawany był za lek i przyprawę, korzeń smażony w cukrze był prawdziwym przysmakiem. W Średniowieczu z korzenia wytwarzano lecznicze wino. Według rzymskiego pisarza Pliniusza, cesarzowa Julia Augusta codziennie zjadała nieco kandyzowanych korzeni zarówno dla lepszego trawienia, jak i dla ich smaku. Średniowieczni aptekarze sprzedawali kandyzowane korzenie omanu w postaci płaskich, różowych cukierków. Ssane pomagały przy astmie, niestrawności oraz odświeżały oddech.

Oman na plantacjach uprawia się zawsze na wilgotnych, lecz nie błotnistych gruntach. Najlepszym stanowiskiem jest pole po mieszankach motylkowych. Po jesiennej głębokiej orce należy wzbogacić glebę nawozami mineralnymi w dawce na 1ha: 60 kg - fosforu, 100 kg potasu w całości przed siewem, natomiast 30-40 kg azotu nawozimy w dwóch porcjach 1 dawki przed siewem, a resztę po wschodach. Obecnie plantacje zakłada się głównie z nasion wysiewanych wprost do gruntu. Potrzeba około 5 kg nasion na hektar. Materiał siewny to drobne suche owoce - niełupki. Głębsze przysypanie nasion jest niebezpieczne i grozi słabymi wschodami, gdyż nasiona omanu kiełkują dobrze w świetle. Nadal niezawodną aczkolwiek bardziej pracochłonną metodą jest przygotowanie rozsady omanu. Na rozsadnik wysiewa się zwykle 0,5 kg nasion siewnikiem ogrodniczym. Nasiona zawsze powinny być wymieszane z balastem, takim jak kasza lub trociny. Wschody ukazują się po 2-3 tygodniach. Rozsada rośnie szybko i po około 8. tygodniu wzrostu gotowa jest do dalszego rozsadzenia w miejsce stałe. Na obsadzenie 1 ha plantacji potrzeba około 50 tysięcy sztuk rozsady. Pielęgnacja plantacji zależy od metody zakładania plantacji. Przy wysiewie wprost do gruntu zabiegi należy rozpocząć jeszcze przed wschodami używając do zabiegu tarcz ochronnych umocowanych przy pielniku, by nie przysypać wschodzących siewek. W przypadku wcześniejszego wałowania nasion po zasiewie zabieg ten jest wręcz konieczny. Przy plantacjach założonych z rozsady można pierwsze zabiegi rozpocząć po przyjęciu się sadzonek i także wtedy można również dokonać zabiegu nawożenia azotem. Roślina rośnie bardzo szybko, posiada charakterystyczne duże liście, tym samym chwasty nie znajdą korzystnych warunków do rozwoju. Dozwolone i dostępne są środki ochrony roślin do zwalczania chwastów, szkodników i chorób grzybowych na plantacji. Zbiór korzeni następuje w 2 lub 3 roku uprawy od września do października, wyorane i ogłowione rośliny, oczyszczamy z części nadziemnych i uszkodzonych, płuczemy silnym strumieniem wody. Zwykle rozdrabniamy przed suszeniem, ułatwiając tym samym suszenie surowca. Należy nadmienić, że temperatura suszenia nie może przekraczać 40°C, by zachować stan olejku w surowcu. Suszony korzeń ma swoisty, aromatyczny zapach, a smak gorzki, palący i długotrwały. Jest higroskopijny, dlatego należy go przechowywać w zamkniętym naczyniu. Z 3,5 kg omanu otrzymujemy około 1 kg suszu. Plon z 1 ha plantacji wynosi około 3-4 ton. Roślin omanu nie omijają choroby grzybowe i szkodniki. Zawsze należy zwalczać wszelkie infekcje dostępnymi na rynku w bardzo szerokiej gamie środkami ochrony roślin. Wszystkie zabiegi związane z chemizacją należy zakończyć z zachowaniem karencji i nie później niż 2 miesiące przed zbiorami. 

W przydomowej uprawie omanu wybieramy dla rośliny miejsce słoneczne, lecz o wilgotnej i żyznej glebie. Nasiona wysiewamy wiosną, a następnie przerywamy je lub rozsadzamy w odstępach 90x120 cm. Roślinę można także mnożyć poprzez podział jesienią. Niekiedy oman wymaga palikowania, by ustrzec wyłamywaniu roślin przez silny wiatr. Po przekwitnięciu należy rośliny przyciąć. W ogrodzie oman stanowi ozdobę o wspaniałym wyglądzie. Aksamitnych owocostanów można używać do suchych zimowych bukietów. W kuchni można wykorzystywać korzenie omanu gotowane jak warzywo lub chrupać wysuszone plasterki. Należy jednak być przygotowanym na jego ostry, gorzki smak. Można też kandyzować. W czasach rzymskich był to popularny środek używany dla zaostrzenia apetytu i przeciwdziałania skutkom przejedzenia. Później używany także do aromatyzowania absyntu. W gospodarstwie domowym można spalać nad żarem korzenie jako kadzidło, a wywaru używać przy trądziku. Stephen Blake, w swoim poradniku dla ogrodników wydanym w 1664 roku, sugerował bardziej niezwykłe zastosowanie: Aby zemścić się na kimś, kto kradnie twoje kwiaty, należy posypać suszonym, sproszkowanym korzeniem omanu rozkwitłe goździki i dać je adwersarzowi. Ten, wąchając kwiaty, z pewnością wciągnie proszek omanu w nozdrza i… będzie kichał, a łzy spłyną mu aż na uda.
Suszone płatki omanu mogą być wykorzystane dla dodania koloru roślinnym mieszankom zapachowym (potpourri).
 
 
wtorek, 10 lutego 2009

Koper ogrodowy (Anethum graveolens) należy do rodziny selerowatych (Apiaceae). Jest rośliną jednoroczną, dorastającą do 120 cm. Łodygę ma dętą, nagą, kreskowaną, rozgałęzioną. Liście o nitkowatych odcinkach, 3-4krotnie pierzaste; wraz z pędem mają sinozielone zabarwienie. Zebrane w baldachy drobne kwiatki mają żółtą barwę. Owocem jest owalna rozłupnia.  Najprawdopodobniej pochodzi z Indii i Persji (dzisiejszego Iranu). Do Europy sprowadzony został przez krzyżowców. Obecnie zadomowił się w krajach śródziemnomorskich oraz w Ameryce Północnej. Spotyka się też koper często w stanie zdziczałym. Od najdawniejszych czasów znane są jego właściwości przyprawowe oraz lecznicze.


Koper należy do bardzo delikatnych i aromatycznych przypraw. Cały surowiec ma przyjemny zapach, a smak słodkawy i nieco palący. Zielonej natki kopru ogrodowego używa się dla jego aromatu od wczesnej wiosny do jesieni, głównie w postaci poszatkowanej. Koper nie utraci swego wspaniałego i przyjemnego aromatu tylko wówczas, jeśli używa się go w stanie świeżym. Zamrożony, niestety, traci dużą część typowego dla niego aromatu, zaś suszony jest tylko marną namiastką świeżego. Przechowywać można także koper silnie zasolony i mocno upchany w szczelnie zamykanych słoikach. Świeże liście kopru nadają surówkom, majonezom oraz specjalnym sosom koperkowym niepowtarzalny smak. Dodaje się je także do jaj, zup i ryb, do posypania nowalijek, sałaty, mięs i sosów, a także do sporządzania masła roślinnego. Baldachy z nasionami, dzięki olejkom eterycznym nadają ogórkom wspaniały aromat. Dodana do octu łodyga wraz z liśćmi i kwiatem lub baldachem z nasionami pozwala uzyskać specyficzny, przyjemny smak. Owoce kopru dodaje się również do potraw z kiszonej kapusty, a także świeżej, do wypieku chleba, rogalików itp.

Koper był używany także jako antidotum na czary. Używali go Babilończycy i Syryjczycy. Rzymianie uważali go za skuteczny środek pobudzający dla gladiatorów. W Grecji był oznaką zamożności. W starożytnym Egipcie ceniony był za przynoszenie ulgi po ciężkiej pracy, natomiast Biblia wspomina o zastosowaniu kopru jako środka, którym płacono podatki. Biada wam doktorowie, faryzeusze, obłudnicy, gdyż dajecie dziesięcinę z mięty, kopru, kminku, a opuściliście ważniejsze treści (Mat.23:23). Ten biblijny cytat pokazuje jak ważnym ziołem był koper. W średniowieczu wierzono że koper zaparzony w winie wzmaga namiętność.

W uprawie spotyka się odmiany: 'Bouquet', 'Fernleaf', 'Mammoth', 'Vierling'.


Do kiełkowania oraz wzrostu ta jednoroczna roślina przyprawowa potrzebuje przede wszystkim dużo ciepła. Zdarza się, że w czasie chłodnej, deszczowej wiosny nasiona w ogóle nie kiełkują. W ogrodzie, w miarę możliwości, powinno koper wysiewać się co roku w innym miejscu. Tak w uprawie doniczkowej, jak i gruntowej potrzebuje on bogatej w składniki pokarmowe ziemi próchnicznej, wilgotnej, lecz przepuszczalnej oraz słonecznego, ciepłego stanowiska. Nasiona wysiewamy w marcu, przykrywając je cienką warstwą ziemi. Zaleca się kilkakrotne, w określonych odstępach czasu, wysiewanie nasion, dzięki czemu przez cały sezon warzywno-ogórkowy mamy świeże liście i kwiatostany. Jeśli roślinom nie uszczkniemy wierzchołków, po kilku tygodniach mogą one osiągnąć wysokość metra. Tak wyrośnięty koper musimy chronić przed wiatrem, dlatego – gdy uprawiamy go w pojemnikach – doniczki lub skrzynki musimy ustawiać przy wewnętrznej ścianie balkonu. Żółte, zebrane w baldachy kwiaty należy usuwać natychmiast po ich pojawieniu się, chyba że wykorzystane będą do kiszenia ogórków.

 
W lecznictwie wykorzystuje się całą roślinę, ze szczególnym uwzględnieniem liści i nasion. Wszystkie części rośliny zawierają olejek eteryczny w ilości 2,5 - 5%, m.in. karwon, felandren, limonen. Roślina posiada również flawonoidy i kumaryny. Koper jest bardzo zasobny w sole mineralne: wapń, żelazo, fosfor, prowitaminę A, witaminy: D, E, K, B1, B2, B6, B12, H, bardzo duże ilości witaminy C. Koper jako roślina lecznicza znany był w Egipcie już przed ponad 5000 lat. Napar z liści lub nasion działa lekko uspokajająco, wpływa korzystnie na proces trawienia i delikatnie obniża ciśnienie krwi. Jest stosowany jako lek przeciw kolce, trudnościom z trawieniem i spowodowaną tym bezsennością, wzdęciom, nieprzyjemnemu zapachowi z ust, brakowi pokarmu u matek karmiących piersią. Dzięki obecności olejku lotnego oraz innych składników surowiec tego ziela wykazuje działanie odkażające, przeciwskurczowe, wiatro- i mlekopędne, znosi wzdęcia, wiatry i nadmierną fermentację w jelitach, pobudza żołądek do intensywniejszego działania i poprawia trawienie. Przy tych dolegliwościach, jak również po spożyciu ciężko strawnych pokarmów, zażywa się napar kopru otrzymany z zalania 2 łyżeczek owoców kopru szklanką wrzątku. Również przy czkawce i chronicznych schorzeniach oskrzeli oraz bólach głowy spowodowanych zatruciem nikotyną i opium zalecane jest zażywanie tego samego naparu (ze zmiażdżonych owocków) 2-3 razy dziennie po 1/2, szklanki. Tak zwany olejek koprowy, uzyskiwany drogą destylacji owoców kopru parą wodną, jest cennym i poszukiwanym środkiem zarówno w lecznictwie, jak i w przemyśle spożywczym. Wykazują także właściwości antybiotyczne. Ponieważ nie powodują przy tym żadnych szkodliwych działań ubocznych są podawane nawet niemowlętom. Owoce znajdują zastosowanie w diecie bezsolnej ze względu na zawartość soli mineralnych. Ponadto owoce kopru ogrodowego używane są przy produkcji wyrobów alkoholowych, cukierniczych, w piekarnictwie oraz do produkcji wyrobów garmażeryjnych i perfum.


czwartek, 09 października 2008

Należy do najstarszych roślin użytkowanych przez człowieka. Człowiek pierwotny mógł na niego zwrócić uwagę właśnie dzięki jego silnej woni. Artur Hyams, autor słynnej swego czasu książki 10 000 years domestication (wydanie polskie pt. Rośliny w służbie człowieka) uważa, że czosnek musiał być znany już wiele tysięcy lat temu, o czym –zdaniem autora – świadczą różne jego nazwy. Otóż po chińsku czosnek zwie się suan, przy czym słowo to pisze się jednym znakiem. Może to oznaczać, że było ono znane już w czasach, gdy powstawało pismo chińskie. Najstarszą wzmiankę o czosnku ujawniono podczas odczytywania pisma klinowego. O czosnku pisze też Biblia, Wedy w Indiach, a Homer wspomina o nim jako o roślinie uprawnej. Po hebrajsku czosnek zwał się schoum, a po arabsku thoum, czyli bardzo podobnie. A w późniejszym od Wed sanskrycie czosnek nazywano mahoushouda. Najprawdopodobniej czosnek udomowiono w Azji Środkowej. Obecnie w świecie najczęściej uprawiany jest czosnek pospolity. Jego łacińska nazwa allium sativum pochodzi od celtyckiego słowa all – piekący, ostry oraz sativoum – po łacinie uprawny. Dawna polska nazwa czosn pochodzi od słowa ciosanie, ponieważ ząbki tak odpadają od główki, jak ciosane, łupane na kawałki drewno. Podobnie i niemiecka nazwa knoblauch pochodzi od słowa klieben, czyli łupać. Anglicy nazywali czosnek garlic, a francuzi ail.

W Egipcie czosnek był otaczany kultem. Z jego ząbków robiono naszyjniki i zawieszano je dzieciom, aby nie miały robaków (na południu Francji zwyczaj ten przetrwał do czasów naszych prababek). Faraon Cheops nakazał, aby codziennie stu tysięcy robotników budujących przez 30 lat jego imponującą piramidę dostawało porcję czosnku. Miał im dodawać sił, energii do pracy, a także zapobiegać wszelkim chorobom i epidemiom. Nic dziwnego zatem, że gdy raz nie dostali czosnku, urządzili strajk, o czym do dziś informują napisy w piramidzie w Gizie oraz papirusy Ebersa. Georg Moritz Ebers był  egiptologiem i pisarzem niemieckim (1837-1889), który odkrył zwoje papirusów sprzed 1500 r.p.n.e. Było to niezmiernie głośne odkrycie, bo papirusy zawierały niejako podręcznik ówczesnej medycyny. Było tam 877 recept, zresztą nie tylko medycznych, ale i kulinarnych, kosmetycznych oraz dotyczących zwyczajów kultowych, np. balsamowania ciał. Kapłani – lekarze egipscy, obok czosnku, znali już i stosowali gorczycę, szafran, miętę, tatarak, anyżek, kolendrę, kminek, sezam, koper, konopie i inne rośliny. Papirusy te zawierają także inną ciekawostkę. Otóż, aby zmusić węża, by wyszedł ze swej kryjówki, trzeba było u jej wylotu położyć czosnek. Nie wiadomo, czy wąż uciekał nie mogąć znieść jego zapachu, czy też tak się na niego łakomił, że wychodził, by go zjeść. W papirusach Kahonna i Carlsberga można również znaleźć wiadomość, że kobieta może zaradzić swej bezpłodności wkładając do pochwy czosnek. W związku z tym sposobem Hipokrates – w swojej rozprawie na temat Kobiet sterylnych – dodaje, że oczyszczony, po usunięciu łuski i tak zaaplikowany ząbek czosnku powinien być na drugi dzień rano odczuwany przez kobietę w ustach. Jeśli z jej ust pachnie czosnkiem, to w ciążę zajdzie, jeśli zapachu nie ma, to i ciąży nie będzie. W Grecji przed zmierzeniem się z siłaczami i wyjściem na arenę atleci i wojownicy chrupali ząbki czosnku, aby mieć siłę i odwagę. Czosnek nazywali Grecy cuchnącą różą, którą jednak nie gardzili, ale spożywali w wielkich ilościach. Szczególnie celowali w tym Ateńczycy, co im zresztą nie przeszkadzało w zakazie wpuszczania tych cuchnących czosnkiem osób do świątyni matki bogów Kybele. Wierzono bowiem, że taki odór nie sprzyja praktykom religijnym. Czyż Hermes nie radził Odyseuszowi powąchać czosnku, by uchronić się przed zaczarowaniem przez Kirke, która jego towarzyszy zamieniła w wieprze? Starożytni Rzymianie również wierzyli, że czosnek dodaje odwagi i sił. Toteż codziennie porcję czosnku otrzymywali żołnierze rzymscy (np. Neron bardzo tego pilnował), a także żniwiarze w czasie pracy. Czosnek często mieszano z dodatkami, szczególnie po zwycięskiej bitwie lub po dobrych zbiorach i wtedy takie a la ciasto nazywano teriakiem wieśniaków. A wówczas teriak był lekiem-panaceum na wszelkie dolegliwości i choroby. We Francji Karol Wielki (742-814) i jego syn, Ludwik Pobożny (778-840) wprost nakazywali uprawę czosnku. W ówczesnych ogrodach przyklasztornych czosnek zajmował obszerne połacie gruntu. Wtedy używano czosnku także jako antidotum przeciwko pijaństwu i popędom płciowym. W tym celu kilka główek czosnku macerowano w winie, a potem popijano taki płyn lub obficie spryskiwano nim zjadany chleb. We Francji również przetrwała legenda, że Henrykowi IV (1553-1610), gdy się urodził, dziadek natarł usta  czosnkiem i dał wypić kilka kropel wina, wierzył bowiem, że dzięki temu wnuk będzie mógł dużo pić, nie upijając się, a ponadto zachowa wszelkie siły, jakie daje magia czosnku. I jeszcze jedna legenda opowiadana do dziś we Francji. Otóż w 1726 roku panowała w Marsylii straszliwa epidemia. Ludzie marli całymi rodzinami. Nie miał kto sprzątać trupów. Miasto było wymarłe. Ale czterech, zresztą znanych w mieście złodziejaszków, czuło się znakomicie i kradło na dużą skalę. Ci czterej złodzieje znaleźli w kilku piwnicach wino macerowane na czosnku. Codziennie się tym winem zapijali. Czosnek w tej formie chronił ich przed zarazą. Francuzi – przynajmniej niektórzy – do dziś potrafią powtórzyć ich nazwiska. A są to nazwiska ciągle najbogatszych i najbardziej szanowanych rodów. Arabowie dotąd wierzą, że czosnek uodparnia na wszelkie zatrucia i wszelkie trucizny, a na pustyni potrafi chronić przed pragnieniem. Toteż czosnku sobie nie żałują. A uprawiają go od czasów Babilonu albo jeszcze wcześniej, gdy bywał rośliną świętą lub odstraszającą czary. U nas wierzy się w zły urok i w krasnoludki. W Szwecji w trolle, które to razem z chochlikami doją nocą krowy, podbierając mleko gospodarzom. Ale jeśli zawiesić krowie na głowie główkę czosnku, to złe duszki jej unikają. Pitagoras nazywał czosnek królem przypraw (korzeni), Horacy na cześć czosnku wypisywał wspaniałe wiersze, także Szekspir wychwalał czosnek, acz przestrzegał aktorów przed jedzeniem czosnku i cebuli przed wyjściem na scenę.

Do Europy czosnek dotarł wraz z rzymskimi podbojami, a jego uprawa nieraz wspierana przez mądrych monarchów, przetrwała także po rozpadzie Imperium Rzymskiego. W to, że czosnek dodaje energii i odwagi, wierzy się gdzieniegdzie do dziś. W Hiszpanii przed walką z bykiem matador, pikadorzy i cała reszta obsługi zajadają czosnek.  Gdy się do walki przygotowuje koguty, dla dodania im odwagi i wojowniczości również karmi się je czosnkiem. Tak jest m.in. również w Polinezji i na Filipinach. Do Polski czosnek trafił prawdopodobnie poprzez Bizancjum i Rosję, a także podczas najazdów Tatarów w XIII wieku. Może też przywozili do nas czosnek Chińczycy (o uprawie czosnku w Chinach pisał w połowie XVII wieku – jako pierwszy Europejczyk – Polak, misjonarz, botanik, pochodzący ze Lwowa, sławny ksiądz Michał Boym). W Polsce musiał być czosnek dobrze znany już we wczesnym średniowieczu, bo w słynnym Zielniku Syreniusza, wydanym drukiem w 1613 r., jest aż 100 różnych zaleceń leczniczych przewidujących zastosowanie czosnku. Chyba najpóźniej czosnek trafił na kontynent amerykański. W każdym razie w Kanadzie jeszcze do niedawna go nie uprawiano i ponownie zasłużył się tutaj Polak. Po II wojnie światowej do Kanady wywędrował były żołnierz, Tadeusz Mączka. To on pierwszy rozpoczął tam uprawę, a także hodowlę czosnku. Przed nim, owszem, czosnek był znany w Kanadzie, ale nikt go nie uprawiał, a te niewielkie ilości potrzebne np. kucharzom w restauracjach sprowadzano m.in. ze Stanów Zjednoczonych. Tam wprawdzie czosnek uprawiano, ale bardzo długo nie cieszył się uznaniem. Bo jakże to? Cuchnąć czosnkiem w pracy? Niemożliwe! Ale dla Amerykanów przecież zdrowie, młodość, uroda są najważniejsze. I oto prospekty namawiające ich, by spędzali urlopy w Hiszpanii – z której kpiono, że „cuchnie czosnkiem” stwierdzały: na sto tysięcy zgonów związanych z chorobami serca umiera w Stanach Zjednoczonych 319,5 osób, w Hiszpanii 71,3, we Włoszech 208,9 (Włosi też jedza czosnek i cebulę, lecz nieporównywalnie mniej niż Hiszpanie). Odtąd hiszpańska kuchnia, obfitująca w czosnkowe zapachy, zaczęła i Amerykanom przypadać do gustu. Wróćmy do naszego rodaka w Kanadzie. Ted Mączka nazywał siebie Garlic Man, czyli Czosnkowym Panem. Zaczęto o nim pisywać w gazetach. On namawiał do jadania czosnku jako przyprawy smakowej i stosowania go jako środka leczniczego. Wreszcie wyznaczono pod uprawę czosnku odpowiednie ziemie i odtąd Kanada ma własny czosnek, nie musi go importować. Przy tym czosnek Teda Maczki jest olbrzymi. Jeden ząbek jest wielkości całej naszej główki. A główka ma 7-9 ząbków. Łuski na nim są zwykle różowawe i sztywne, tak że bardzo łatwo się je zdejmuje. Czosnek jest może mniej ostry od naszego, smaczniejszy, da się go jeść niczym owoc. I tak Polak przyczynił się w Kanadzie do antyimportowej produkcji i dalej uczy tamtejszych obywateli, jak i po co jeść to bardzo specjalne warzywo.

sobota, 20 września 2008

Ojczyzną bazylii jest tropikalna strefa Azji, gdzie uprawiano ją od czasów prehistorycznych. Wieńce uplecione z bazylii znaleziono w piramidach egipskich. Przed około czterema tysiącami lat bazylia przywędrowała z Egiptu do starożytnego Rzymu i Grecji. W Europie Północnej uprawiana jest od około szesnastego wieku. Nazwa gatunkowa rośliny pochodzi od greckiego słowa vasilikos – król. Wierzono, że tylko sam król powinien zbierać to zioło, a ścinać je powinien tylko złotym sierpem. Natomiast średniowieczni Europejczycy sądzili, iż bazylia może być uprawiana wyłącznie przez ładne kobiety. W antycznym Rzymie ówczesna nazwa basilescus odwoływała się do plującego ogniem bazyliszka i była traktowana jako talizman przeciwko tej bestii. W przeszłości we Włoszech była uznawana za symbol miłości. Gałązka bazylii wpięta we włosy mężczyzny oznaczała jego matrymonialne intencje wobec ukochanej. Natomiast doniczka bazylii na balkonie kobiety – gotowość do przyjęcia starającego się o rękę. Obecnie we Włoszech jest uznawana jako antidotum na jad. Libijczycy spożywali ją dla ochrony przed wężami i skorpionami. W Indiach bazylia darowana w prezencie była oznaką serdeczności. Według apokryfów bazylia wyrosła wokół grobu Chrystusa po jego zmartwychwstaniu. W greckim kościele prawosławnym jest używana do przygotowywania wody święconej, a pojemniki z bazylią umieszczane są u stopni ołtarzy. We Francji nazywana jest królewskim zielem L’herbe royale. Na Haiti jest poświęcona bogini miłości – Erzulie. W wierzeniach ludowych noszenie liści bazylii w portfelu ma przyciągać do niego pieniądze. Można zatrzymać dzięki niej w domu szczęście i zapewnić mu ochronę. Umieszczona w rogach pokoju chroni pomieszczenie. Rozsypanie jej wokół serca ukochanego ma zapewnić jego wierność. Jako kadzidło palona jest dla ochrony przed nieproszonymi energiami i istotami. Przyciąga również szczęście, wierność i przyjaźń. Powiązana jest z żywiołem ognia, a jej planetą jest Mars. Powszechnie uważa się, że bazylia działa przeciwdepresyjnie, poprawia nastrój i dodaje sił. Działa pobudzająco. Niektóre gatunki bazylii lepiej sprawdzają się jako przyprawy, innych używa się w medycynie, a jeden uważany jest za roślinę świętą (Ocimum sanctum). W Indiach tulasi (O. sanctum) jest poświęcona bogini Lakszmi i jej małżonkowi bogu Wisznu oraz bogu Krisznie. Hodowana jest na ołtarzach, w ogrodach przydomowych, a także w miejscach kultu religijnego. Składa się jej ofiary i kieruje do niej modły. Aby wyrazić swoją religijną cześć, zachować zdrowie i płodność, a także dla ochrony przed demonami, należy zjadać codziennie jeden liść tulasi. Roślina zapewnia nie tylko wspaniałe zdrowie, ale i obdarza wierzącego pełnią życia seksualnego, które nigdy nie spowszednieje. Na tę roślinę Hindusi składali przysięgę w sądzie. Popularnej przyprawowej bazylii (O. basilicum) także przypisuje się moce afrodyzyjne.

Ojczyzną bazylii pospolitej (Ocimum basilicum, nazwy regionalne: bazylia wonna, bazylek ogrodowy, bazylijka zwyczajna, balsam, bazyliszka polska) jest Azja, a konkretnie tropikalne tereny Indii i Iranu. W tamtejszym klimacie jest byliną, w naszych warunkach uprawiana jest jako roślina jednoroczna. Należy do rodziny jasnotowatych (dawne: wargowe, Lamiaceae, Labiate). Rozgałęziona łodyga ma czworokątny przekrój i czerwonawe zabarwienie, a dorasta do około 30 cm (do 60 cm). Liście ma jasnozielone, błyszczące, jajowate lub romboidalne, brzegiem karbowane, rzadziej ząbkowanym, o długości do 5 cm. Na spodniej stronie liści znajdują się gruczołki zawierające olejek eteryczny. Zakwita latem (VII-VIII), kwiaty wyrastają po 6 w nibyokółkach z kątów liści lub tworzą nibykłos na szczycie pędu. Są dwuwargowe, o krótkiej rurce. Obfitują w nektar, przyciągając pszczoły i inne owady. W zależności od odmiany są koloru żółtawobiałego, różowego lub czerwonawego. Z chwilą ukazania się pąków kwiatowych zostaje zahamowany proces rozkrzewiania się rośliny. Wyhodowano wiele odmian bazylii, np. cynamonową, cytrynową, o czerwonych liściach.

Uprawiać bazylię można w ogrodzie, jak również w skrzynkach na balkonie lub doniczkach na parapecie okiennym. Nasiona wysiewamy na przełomie marca i kwietnia do płytkich pojemników (lub wprost do gruntu w połowie maja). Ponieważ jest szczególnie wrażliwa na mróz, na zewnątrz rozsadę wysadzamy dopiero pod koniec maja. Wiosną można kupić rozsadę bazylii e centrach ogrodniczych. W ogrodzie sadzimy ją w osłoniętym przed wiatrem, nasłonecznionym miejscu do przepuszczalnej, próchnicznej ziemi. W czasie wzrostu można zasilać nawozem w płynie tak jak rośliny ozdobne lub posypać ziemię dojrzałym kompostem (nie znosi świeżego nawozu organicznego). Podlewać należy z umiarem, a dodatkowo w ciepłe dni spryskiwać wodą. Przycięta do użytku lub suszenia, rozkrzewia się od nowa.

 

Ma miły, korzenny, pikantny i słodkawy smak i zapach. Jako przyprawy używa się świeżych lub suszonych liści albo całego ziela, które ścina się w czasie kwitnienia. Olejek bazylikowy o balsamicznym zapachu i gorzkim smaku, a barwy żółtawej używany jest w przemyśle perfumeryjnym. Roślina służy jako przyprawa kuchenna, używana jest także do produkcji likieru oraz jako ozdoba.

 

Latem potrawy ze świeżych pomidorów bez bazylii są nie do pomyślenia. Jak żadna inna przyprawa wyśmienicie komponuje się z tymi właśnie warzywami. Również sosy pomidorowe bez bazylii tracą na smaku. Dodawana jest do masła ziołowego, sosów, surówek, twarogów, jaj, omletów, sałatek z krabów, makaronów, zup i dań z jednego garnka oraz mięsa i ryb. Najbardziej jednak znanym daniem, którego podstawą jest bazylia, jest włoskie pesto. Kwaszone ogórki z dodatkiem bazylii nabierają specyficznego, niezwykłego smaku. Używa się jej także jako przyprawy do kiełbas, boczku oraz potraw z podrobów. Z pędów wierzchołkowych można przyrządzać aromatyzowany ocet lub olej. Liście bazylii można także zamrozić, najpierw smarując je z obu stron olejem. Można tez przechowywać w oleju z solą lub w samej soli. Można też suszyć, lecz jak każde suszone zioło, traci wtedy na aromacie i wartości odżywczej. Posiłkom dietetycznym lub witaminowym bazylia nadaje szczególnej wartości. Z zasady należy jej używać z umiarem, aby swym aromatem nie zdominowała smaku potrawy. Dobrze komponuje się z cebulą i czosnkiem. Wchodzi w skład ziół prowansalskich. Do potraw dodajemy pod koniec gotowania.

 

Wykorzystywana jest także w lecznictwie, gdzie surowcem jest ziele (Herba basilici). Zawiera olejek bazylikowy (0,5-1,5%), garbniki (5%), saponiny, flawonoidy, substancje gorzkie, sole mineralne, witaminy oraz olej zawierający kwas trionowy. Poprawia trawienie i ułatwia przyswajanie pokarmu, działa przeciwskurczowo, poprawia wydzielanie soku żołądkowego, działa słabo wiatropędnie, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Pobudza apetyt. Stosuje się w łagodnych zaburzeniach trawiennych, wzdęciach, przy niedoborze soku żołądkowego. Nalewki oleiste doskonale odstraszają owady i łagodzą użądlenia. Powszechnie uważa się, że działa przeciwdepresyjnie, poprawia nastrój i dodaje sił (działanie podobne do melisy).

Domowe preparaty bazyliowe i ich stosowanie - Tutaj. 

Zdjęcia roślin wyhodowanych na własnym balkonie.