Ogrody natury...
Zakładki:
01. LEKTURA PRZY MUZYCE TYiJA
A rośliny są żywymi, oddychającymi i porozumiewającymi się istotami, wyposażonymi w osobowość i atrybuty duszy.darmowy hosting obrazków
AMARYLKOWATE (AMARYLLIDACEAE)
CHOROBY I SZKODNIKI
HIGIENA
KONTAKT
MAŁA ARCHITEKTURA
NA SKRÓTY
PRZYPISY
ROZMNAŻANIE ROŚLIN
darmowy hosting obrazków
UWAGA: TRUJĄ!...
WŁASNY PROJEKT OGRODU
WYBRAŃCY ! GWIAZDA PRAWDZIWA
Z wyjątkiem Afrodyty, nie istnieje na tym świecie nic piękniejszego niż kwiat i nic bardziej niezbędnego niż roślina.darmowy hosting obrazków
KWIATEK DLA FINETKI 2 (Custom) blogi ! TAWUŁKA NA BLOGA AKSAMITKA NA BLOGA 3 konkurs ! KASZTANOWIEC NA BLOGA

http://www.cyklamen.blox.pl
czwartek, 25 lutego 2010

Jednym z największych cudów, jakiego dokonał Chrystus, było pomnożenie żywności. Chleba i ryb, podawanym jego uczniom i słuchających go tłumom, przybywało w miarę jedzenia. W podobnie cudowny sposób uratowani zostali Żydzi w czasie przejścia przez pustynię. Manna, która spadła z nieba, pozwoliła przertrwać niebezpieczny czas.
Były to jednak wydarzenia cudowne. W warunkach naturalnych jedzenie zwykle nie czeka na głodnego, nie przybywa go w czasie posiłku, o jego zasoby trzeba toczyć boje i nieraz przy tym ulegać silniejszemu. Obok partnera seksualnego i miejsca do życia, pożywienie jest właśnie najbardziej poszukiwanym dobrem, a jego niedobór jest potężnym czynnikiem premiującym "przeżywanie najstosowniejszego". Gdyby jedzenia zawsze było pod dostatkiem, ewolucja utraciłaby najsilniejszy mechanizm selekcji osobników. Życie jest sztuką radzenia sobie z niedostatkiem.

Żaden żywy organizm nie pragnie być zjedzonym przez inny, lecz przecież właśnie żywe organizmy są najpoważniejszym źródłem pożywienia w świecie. Tylko rośliny i bakterie potrafią produkować żywność z substancji nieorganicznych, lecz i one muszą często uzupełniać swą dietę produktami żywymi, a sposoby, jakich używają, by zwabić i zabić swe ofiary, zadziwiają wyrafinowaniem i precyzją.
Życie to stałe pożeranie jednych żywych organizmów przez inne i wszystko wskazuje na to, że całe to oszałamiające bogactwo przyrody, które obserwujemy, jest tylko pochodną tego zjawiska. Istniały kiedyś, w odległej erze prekambryjskiej, czyli wcześniej niż 530 milionów lat temu, kiedy lądy w ogóle jeszcze były jałowe, czasy, gdy bujne życie roślinne w morzach nie miało jeszcze żadnych naturalnych wrogów: zwierząt roślinożernych. Chodzi tutaj o sinice (cyjanobakterie), szczególnie bliskie bakteriom. Jeśli zalicza się je potocznie do roślin (glonów), to dlatego, że także mają chloroplasty, czyli ciałka zieleni (lub raczej: same są "ciałkami zieleni") i stosują fotosyntezę. Do dziś przetrwały z nich budowle wapienne przez nie tworzone:
stromatolity. Monotonia ówczesnych skupisk sinicowych zadziwia w świecie, który znamy dzisiaj. Co więcej, pierwsze "zwierzęta", jak się zdaje, także nie weszły jeszcze na drogę zabijania. Fauna ediakarańka, istniejąca przed 600 milionami lat na wszystkich kontynentach świata, składała się jeszcze zapewne z osobników samożywnych, jak rośliny pozbawionych otworów gębowych, przewodów pokarmowych i odbytów. Syntetyzowały one pożywienie na modłę roślin całą swą powierzchnią: dzięki ukrytym w ich ciałach symbiotycznym glonom i bakteriom.



Gwałt pojawił się na świecie później, gdy pojawiły się pierwsze osobniki pożerające inne żywe organizmy, i wtedy też w czasie tzw. eksplozji kambryjskiej (530 milionów lat temu) świat wkroczył na drogę wzajemnego zjadania się. Pojawili się napastnicy i ich ofiary, rajski ogród Ediacara (miejscowość w Australii, gdzie po raz pierwszy znaleziono pierwotnych przedstawicieli flory) ustąpił miejsca znanej dziś arenie walki i zapasów, a ewolucja uległa nagłemu przyspieszeniu. To, co dla nas jest kwintesencją życia, wyrafinowanie drapieżników w poszukiwaniu wciąż nowych sposobów chwytania ofiar oraz bezgraniczna pomysłowość ofiar w znajdowaniu wciąż skuteczniejszych metod unikania drapieżników, cały ów wedle obrazowego powiedzenia R. Dawkinsa i J. R. Krebsa nieustający "wyścig zbrojeń" w przyrodzie, jest tylko pochodną owego pierwotnego wynalazku zabijania, jaki zdarzył się gdzieś w płytkich i ciepłych wodach światowego oceanu przed niespełna 600 milionami lat. Trucizny produkowane przez rośliny i odtrutki wytwarzane przez zwierzęta, broń napastników i obrona ich ofiar, coraz doskonalsze zmysły i doskonalący się mózg, a nawet rosnąca świadomość siebie i świata - wszystko to są konsekwencje owego pierwszego Kainowego czynu: pierwszego w świecie zabójstwa, przy czym pożarcie rośliny również jest jak najbardziej zabójstwem. Świat jest w jakiejś mierze gladiatorską areną i nie jest to tylko metafora. Ta wizja rzeczywiście odkrywa pewną istotną prawdę o życiu i świecie. Tyle, że nie jest to prawda jedyna.

K. Darwin napisał kiedyś, że gdyby udało się znaleźć choćby jeden przypadek przystosowania nieegoistycznego, czyli takiego, które powstało dla dobra jakiegokolwiek "obcego" organizmu, gdyby więc można stwierdzić przejawy prawdziwego altruizmu w przyrodzie, wówczas jego teoria ległaby w gruzy. Darwinowski dobór naturalny jest wprawdzie bezwzględny, ale w ostatecznym rachunku przynosi zawsze korzyść podlegającym jego działaniu organizmom. Tysiące antylop, które giną w każdym pokoleniu ze strony lwów, są ceną, jaką płacą antylopy za powstanie jeszcze doskonalszych mechanizmów obrony przed lwami, tak jak wszystkie zagłodzone lwy są ceną za powstanie jeszcze sprawniejszych metod polowania na antylopy.


01:19, ksanthos_trelos , Inne cudze
Link Dodaj komentarz »