Ogrody natury...
KWIATEK DLA FINETKI 2 (Custom) blogi ! TAWUŁKA NA BLOGA AKSAMITKA NA BLOGA 3 konkurs ! KASZTANOWIEC NA BLOGA

http://www.cyklamen.blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Kora

Jeszcze 30 lat temu kora była niepotrzebnym nikomu odpadem przy obróbce drewna. Wokół tartaków i zakładów papierniczych zalegały jej ogromne hałdy. Nad jej wykorzystaniem zaczęli zastanawiać się leśnicy i ogrodnicy. Wkrótce w ślad za nimi podążyli ciepłownicy. Dzisiaj kora jest poszukiwanym surowcem...

Na przekroju ściętego pnia drzewa ciemna kora wyraźnie odcina się barwą od jasnego drewna. Botanicy dzielą ją na dwie podstawowe warstwy. Wewnętrzna jest żywą tkanką łyka i miękiszu korowego, zewnętrzna zaś tkanką martwą, nazywaną korkiem. Łyko jest jakby instalacją hydrauliczną drzewa. Tędy bowiem woda i składniki mineralne pompowane są od korzeni do wszystkich wyżej położonych części, także liści. Korek natomiast osłania pień, gałęzie i korzenie przed uszkodzeniami mechanicznymi, wnikaniem chorobotwórczych grzybów i bakterii, a przede wszystkim przed wahaniami temperatury i parowaniem wody. To dzięki niemu drzewa mogą przetrwać ostre zimowe mrozy i wysuszające letnie upały. Grubość kory zależy od gatunku drzewa; dla przykładu: buki mają bardzo cienką korę, zaś modrzewie grubą, nawet dziesięciocentymetrową.

W ogrodnictwie najczęściej wykorzystuje się korę sosnową i świerkową. Głównymi jej dostawcami są zakłady celulozowe. Dostarczane tam pnie drzew najpierw się okorowuje, czyli oddziela korę od drewna. Dawniej robiono to ręcznie, a zajęcie to było bardzo pracochłonne, zwłaszcza gdy drzewo ścinano zimą, wówczas bowiem kora bardzo mocno przylega do drewna. Dzisiaj stosuje się głównie korowanie mechaniczne, za pomocą maszyn zwanych korowarkami.


Aby zmniejszyć zawartość tanin do ilości tolerowanych przez rośliny, korę trzeba kompostować co najmniej przez 2-3 miesiące. W zimie okres ten powinien być nieco dłuższy. W korze ułożonej w pryzmy, oprócz wypłukiwania się związków chemicznych, zachodzą również procesy rozkładu substancji organicznych. Biorą w nich udział drobnoustroje, głównie bakterie zużywające azot, którego w korze jest bardzo mało. Żeby kompostowanie kory przebiegało bez żadnych zakłóceń, do pryzmy dodaje się nawozów azotowych (najczęściej mocznika) w ilości 1,5-2 kg/m³. W początkowym okresie kompostowania temperatura wewnątrz pryzmy gwałtownie wzrasta. W zimie nawet przy dwudziestostopniowym mrozie wynosi 30-40°C, w lecie jeszcze więcej. Zwykle po dwóch miesiącach nieco spada, a to oznacza, że proces mineralizacji jest już dostatecznie zaawansowany i niebawem można przeznaczyć korę do sprzedaży. Pamiętajmy jednak, że proces biologicznego rozkładu kory nie został zakończony i będzie postępował nadal. Rośliny, wokół których leży korowa ściółka, mogą odczuwać niedobór azotu, zużywanego w dużych ilościach przez bakterie. Braki te możemy łatwo uzupełnić, stosując nawozy mineralne o zwiększonej zawartości azotu. Ściółka z kory drzew iglastych pomaga utrzymać kwaśny odczyn gleby i jest przydatna szczególnie w uprawie roślin kwasolubnych (iglaków, wrzosów, różaneczników i azalii, borówki amerykańskiej), jeżeli natomiast chcemy odkwasić glebę, warto zastosować ściółkę z kory bukowej, która jest bogata w wapń. Przy ściółkowaniu roślin wrażliwych na zakwaszenie korą z drzew iglastych odkwaszamy ją poprzez dodatek wapna.

W ogrodzie stosujemy korę najczęściej w celu:
Ściółkowania. Korę rozsypujemy wokół drzew, krzewów i bylin na rabatach warstwą grubości co najmniej 5 cm (najlepiej około 10 cm). Taka ściółka spełnia wiele ważnych funkcji: zapobiega przesuszaniu się podłoża, rozprzestrzenianiu chwastów i zmniejsza wahania temperatury gleby. Jest też dekoracyjna: wygląda świeżo przez kilka miesięcy.
Użyźniania gleby. Dodatek kory poprawia strukturę gleby, a także stanowi źródło próchnicy. Pamiętajmy jednak, że kora jest uboga w składniki mineralne: azot, fosfor i potas. Dlatego glebę musimy dodatkowo wzbogacać nawozami mineralnymi.
Przykrywania roślin na zimę. Korą możemy przysypać np. przycięte na zimę byliny czy rośliny zadołowane w donicach. Wiąże się z tym jednak pewne ryzyko. W czasie ostrej zimy kora, pomimo że jest dobrym izolatorem, może głęboko przemarznąć. Wiosną natomiast bardzo powoli rozmarza. Zakotwiczone w zamarzniętym podłożu korzenie nie mogą dostarczyć wody rozpoczynającym wegetację roślinom. Występuje wówczas zjawisko tzw. suszy fizjologicznej, mogące doprowadzić do zamierania pędów lub nawet całych roślin. (Zjawisko to najczęściej dotyczy roślin zimozielonych, np. różaneczników, które na mróz są odporne, lecz w czasie jego trwania nie mogą uzupełniać z zamarzniętej ziemi niedoboru wody, traconej z liści także zimą wskutek wysuszających wiatrów i słońca. Jeśli wiosną stwierdzamy, że nasz różanecznik "przemarzł", najczęściej powodem jego zmarnienia jest właśnie susza fizjologiczna.) Aby temu zapobiec, wiosną musimy korę jak najwcześniej rozmrozić, polewając ją obficie wodą.

W sklepach ogrodniczych sprzedaje się korę zapakowaną w worki o pojemności 40-50 litrów. Kosztuje przeważnie 5-8,- zł za worek. Dostawcy gwarantują, że została wstępnie przekompostowana i nie zawiera substancji toksycznych dla roślin. Na ogół jest dobrze rozdrobniona, tym niemniej zdarzają się duże kawałki lub ścinki drewna. W wielu krajach korę sortuje się na trzy podstawowe frakcje: drobną, średnią i grubą. U nas, niestety, w sprzedaży jest przeważnie tylko jeden gatunek.

Prawdziwe zalety kory (np. niemal stuprocentowe zagłuszenie chwastów) poznamy po połączeniu jej z ciemną agrowłókniną. Ten cienki, czarny materiał dzięki swej strukturze przepuszcza wodę i pozwala jej dotrzeć do korzeni. Przepuszcza też niezbędne dla rozwoju korzeni powietrze. Aby umożliwić wyrastanie pożądanych roślin spod włókniny, należy przeciąć ją na krzyż w miejscu posadzenia rośliny. Warstwa kory, którą wysypujemy na agrowłókninę może być cieńsza. Korową ściółkę zakładamy wczesną wiosną, jednak - co bardzo ważne - dopiero po rozmarznięciu gleby. Założona na zamarznięte podłoże skutecznie zaizoluje je przed dostępem promieni słonecznych i sprawi, że będzie ono rozmarzać znacznie dłużej, co może być szkodliwe dla roślin.

Jeśli chcemy się przekonać, czy kora lub jakiekolwiek inne podłoże nie zawiera substancji szkodliwych dla roślin, zróbmy prosty test. Posadźmy tam kilka siewek sałaty i obserwujmy je przez kilka dni. Jeżeli nie wykażą żadnych niepokojących objawów, znaczy to, że podłoże powinno być bezpieczne dla innych roślin. Sałata jest bowiem niezwykle wrażliwa nawet na minimalne ilości toksyn.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009, ksanthos_trelos

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/10 13:35:55
Dawno tutaj nie byłam z powodu urlopu i aż sie stęskniłam za tymi roślinkami :) Pozdrawiam
-
2009/08/12 11:28:29
Zatem witaj ponownie, Manuskrypt :).