Ogrody natury...
KWIATEK DLA FINETKI 2 (Custom) blogi ! TAWUŁKA NA BLOGA AKSAMITKA NA BLOGA 3 konkurs ! KASZTANOWIEC NA BLOGA

http://www.cyklamen.blox.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Inny barwinek

Najbardziej znanymi roślinami z rodziny toinowatych są nieco dziś zapomniany oleander, adenium czy pachypodium, a w ogrodzie właśnie nasze barwinki. Do grona tego wkracza dumnie także barwinek różowy (b. różyczkowy, Catharanthus roseus, synomimy: Vinca rosea lub Lochnera rosea, ang.: Madagascar Periwinkle, Vinca, Sadabahar, toinowate: Apocynaceae). Duma jednak pozostaje na plantacjach, ponieważ jako roślina ozdobna gatunek ten jest u nas nadal mało popularny. Osobiście nie spotkałem się z możliwością zakupienia rośliny, natomiast niekiedy są dostępne w handlu jej nasiona. W formie doniczkowej lub ogrodowej rośliny ozdobnej barwinek różowy był uprawiany już na długo przed tym, zanim zawędrował na onkologiczne oddziały szpitali i klinik. Polska nazwa rośliny jest myląca. Wprawdzie gatunek ten jest spokrewniony z naszym barwinkiem pospolitym (b. mniejszy, Vinca minor), również należącym do rodziny toinowatych, ale w sumie na tym pokrewieństwo się kończy. Linneusz nazwał wpierw roślinę Vinca rosea: barwinek różowy i polska nazwa jest wiernym tłumaczeniem tejże pierwotnej nazwy łacińskiej. Później jednak botanicy wykluczyli różowego barwinka z rodzaju Vinca: Barwinek, a zaliczyli do zupełnie odrębnego: Catharanthus. Wielka wyspa Madagaskar jest prawdziwym rajem natury, występuje tam bowiem wiele endemicznych gatunków roślin czy zwierząt, których nie spotyka się nigdzie indziej. I tak jest także z barwinkiem różowym: pochodzi właśnie z Madagaskaru i jest obecnie w stanie naturalnym zagrożony wyginięciem. Stamtąd roślina ta zawędrowała do naszych mieszkań oraz ogrodów. Obecnie występuje w wielu krajach tropikalnych. Jest również hodowana w krajach europejskich i USA jako roślina ozdobna.

Barwinek różowy, pomimo iż w uprawie najczęściej traktowany jest jako roślina sezonowa, jest jednak byliną, a właściwie niskim podkrzewem, którego dolne gałązki z czasem drewnieją. Dorasta do ponad pół matra wysokości (30-70 cm), jedynie hodowlane formy karłowate są maleńkie: zaledwie 10-12 cm wysokości. Starsze rośliny silniej się rozkrzewiają, a część pędów może przybierać także formę płożącą. Na pędach tych osadzone są lancetowate, skórzaste, całobrzegie, zdrowo wyglądające, ciemnozielone, błyszczące i bardzo dekoracyjne liście, o ładnie, biało zaakcentowanym głównym nerwie. Mogą dorastać do około 10 cm długości. Jednak najpiękniej roślina wygląda, gdy rozkwitną stosunkowo duże, 3-4 centymetrowe, regularne kwiaty o rozpostartych w formie talerzyka pięciu płatkach, zrośniętych u podstawy w krótką rurkę. Kwiaty te praktycznie rozwijają się bez przerwy; mogą być białe, różowe lub czerwone (karminowe), także fioletowe i purpurowe, a często z oczkiem lub cętkowane. Życie pojedynczego kwiatka jest krótkie, ale zanim zdąży opaść, już następny rozchyla swoje płatki. Kwiaty pojawiają się na szczytach pędów.

 


Charakterystyczną cechą wielu gatunków roślin z rodziny toinowatych jest występowanie w ich soku trujących substancji. Z tego powodu bardzo niebezpieczne są oleander czy adenium, a także afrykańska liana Strophanthus gratus, w której soku znajduje się strofantyna: silnie działający glikozyd o działaniu nasercowym. Wiele cennych alkaloidów stosowanych obecnie w nowoczesnej medycynie zawiera także Rauwolfia serpentina. Podobnie jest i z naszym dziesiejszym bohaterem. Cała roślina jest bardzo trująca, a zwłaszcza jej część podziemna, zawiera bowiem kilkadziesiąt alkaloidów, m.in.: winkrystynę, winblastynę, almalicynę, serpentynę, johimbinę, ibogainę, raubazynę i rezerpinę. Zwłaszcza dwa pierwsze współczesna medycyna wykorzystuje w walce z groźnymi chorobami nowotworowymi. Alkaloidy te wiążą się z wewnątrzkomórkowym białkiem: tybuliną, co uniemożliwia podział (wzrost) komórek. Jako cytostatyk winblastyna stosowana jest w chemioterapii nowotworów. Najskuteczniej działa między innymi w przypadku ziarnicy złośliwej, chłoniaków nieziarniczych i nowotworów sutka. Jak każdy cytostatyk wykazuje wiele działań niepożądanych. Roślina hodowana w naszym klimacie jest jednak uboga w owe alkaloidy. Barwinek różyczkowy nie jest stosowany bezpośrednio w lecznictwie. Służy jako surowiec do izolacji czystych alkaloidów. Niekiedy bywa mylony z innym gatunkiem barwinka, któremu także przypisuje się działanie przeciwnowotworowe: Vinca cora. Przemysł farmaceutyczny produkuje preparaty lecznicze stosowane w leczeniu nowotworów i zawierające wyizolowane alkaloidy dimeryczne. Surowcem leczniczym są kwiaty lub cała roślina. Z powodu specyficznego i silnego oddziaływania ziele barwinka różyczkowego nie nadaje się do stosowania domowego! W tradycyjnej medycynie chińskiej barwinek różowy był stosowany w leczeniu chorób takich jak ziarnica złośliwa, malaria, cukrzyca i innych.

W naszym klimacie najlepiej się udaje jako roślina jednoroczna przy obsadzaniu ogrodowych rabat czy balkonowych pojemników. Może stanowić też dość atrakcyjną roślinę pokojową. Można w końcu uprawiać go tak jak pelargonie: przed nastaniem przymrozków roślinę wnosimy do mieszkania; wiosną zaś z wyrośniętych egzeplarzy pobieramy bardzo łatwo ukorzeniające się sadzonki, po czym rośliny wynosimy na balkon czy do ogrodu, gdzie kwitną do pierwszych mrozów. Jednak w chłodne i dżdżyste lato nie prezentuje się na zewnątrz zbyt atrakcyjnie. W krajach o łagodniejszym klimacie katarantus uprawiany jest jako bylina; nasze zimy są jednak dla niego zbyt srogie.

Podstawowym warunkiem powodzenia uprawy jest zapewnienie odpowiedniego oświetlenia. Barwinek różowy jest rośliną światłolubną, tolerującą jednak lekkie zacienienie. Uprawiany w miejscu silnie zacienionym nie kwitnie, natomiast zbyt ostre światło słoneczne powoduje żółknięcie liści. A zatem na zawnątrz wybieramy miejsce lekko ocienione, w pomieszczeniach zaś najlepiej parapet wschodniego lub zachodniego okna albo osłonięte firanką miejsce w pobliżu okna południowego. Ładnie też się prezentuje w widnej łazience. Również temperatura pokojowa jest w zupełności wystarczająca, jednak młode rośliny lepiej się czują, gdy jest ciut wyższa od pokojowej: rzędu 23-25°C. Przed wiosennym wystawieniem na zewnątrz koniecznie musimy roślinę zahartować. Zimą egzemplarze mateczne trzymamy w chłodzie: 15-18°, jednak nie mniej niż 10°C. Od wiosny do jesieni pilnujemy, aby ziemia w doniczce była stale wilgotna, lecz nie zalana. Jesienią stopniowo podlewanie ograniczamy aż do bardzo umiarkowanego zimą. Nie możemy jednak dopuścić do całkowitego przeschnięcia bryły korzeniowej. Nawożenie rośliny stosujemy tylko latem (VI-VIII), stosując mieszankę nawozową do roślin kwitnących zawierającą mniej azotu. Zasilamy raz na 2-3 tygodnie, jedynie silnie rozrośnięte okazy częściej, nawet co tydzień. Ostatni raz zasilamy pod koniec sierpnia. Możemy także zastosować wysuszony krowieniec. Młode siewki przesadzamy w miarę wzrostu do coraz większych doniczek. Opóźnienie przesadzania źle wpływa na ich rozwój. Starsze rośliny przesadzamy raz w roku: wiosną, przy okazji silnie je przycinając. Roślinę trzymamy w domu najczęściej przez 2-3 lata, później zastępujemy ją nowym egzemplarzem wyprowadzonym z sadzonki lub siewu. Bardzo ładnie się prezentuje w towarzystwie zarówno roślin balkonowych, jak i typowo pokojowych, lubiących jasne, lekko słoneczne stanowiska.

Katarantusa możemy rozmnożyć z nasion lub sadzonek pędowych. Nasiona wysiewamy wczesną wiosną w mieszaninę torfu z piaskiem. Kiełkują w ciepłym i dobrze oświetlonym miejscu. Po wytworzeniu pierwszej pary liści właściwych siewki pikujemy pojedynczo do małych doniczek, a gdy podrosną uszczykujemy im kilkakrotnie wierzchołki wzrostu, by pobudzić je do krzewienia się. Na sadzonki wykorzystujemy natomiast kawałki pędów odcięte wiosną w trakcie odmładzania rośliny lub pobieramy je odcinając żyletką od roślimy matecznej do końca lata: przed wniesieniem rośliny do mieszkania. Sadzonki ukorzeniamy w mieszaninie torfu z piaskiem lub nawet w wodzie.

Z błędów uprawowych najbardziej roślinie zagraża zalanie; dbamy więc o odpowiednie podlewanie oraz zapewniamy dobry drenaż w doniczce. U starszych roślin żółkną i opadają dolne liście: jest to zjawisko naturalne i nie da się mu zapobiec, a przy okazji stanowi jeszcze jedną przyczynę częstego odmładzania i/lub rozmnażania rośliny. Ze szkodników roślinę mogą zaatakować przędziorki, wełnowce i/lub mączliki. By pozbyć się tych pierwszych zmywamy liście rośliny wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń (około 1 łyżka płynu na 1 litr wody) i spłukujemy czystą wodą. Zabieg powtarzamy aż do skutku. Wełnowce usuwamy ostrym patyczkiem z nawiniętą na końcu watą nasączoną spirytusem, po czym miejsce żerowania przemywamy wodą. Rośliny silnie opanowane przez przędziorki i wełnowce wyrzucamy. Mączlika przepędzamy silnymi prysznicami, dodatkowo zmywając liście wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń. Oba zabiegi powtarzamy dopóty, aż mączlik ustąpi.






wtorek, 28 lipca 2009, ksanthos_trelos

Polecane wpisy

  • Strażniczka koloru pomarańczowego

    Trafiła do Europy w XVI wieku dzięki konkwistadorom, którzy przywieźli ją z Peru. Liście nasturcji przypominają okrągłe tarcze, nad którymi unoszą się tryumfaln

  • Nasturcje ogrodowe: Odmiany

    W celach ozdobnych uprawiane bywają w ogrodach i na balkonach nasturcja większa ( Tropaeolum majus ) oraz nasturcja ogrodowa ( Tropaeolum x hybridum ). Ta druga

  • Chińska piękność 1/2: Portret

    Gdyby ktoś ogłosił konkurs na najpiękniejsze drzewa wiosny, to magnolie miałyby w nim ogromne szanse. Z daleka wyglądają tak, jakby na ich bezlistnych jeszcze g

TrackBack
TrackBack URL wpisu: